Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Czerwcowy Weekend- Dzień 2

dsc_0395

Nadszedł drugi dzień naszego pobytu w Zakopanem. Od rana padał deszcz. Nie zapowiadało to dobrze naszego wyjścia w góry. Dopiero ok. godziny 9:30 decydujemy się na wyjazd do Doliny Pięciu Stawów.

Szybkie pakowanie by już godzinę później stanąć w kolejce po bilety na wejście do parku. Pierwszy raz jestem na początku szlaku o tej godzinie, dochodziła już 11. Zwykle w tym czasie zdobywam jakiś szczyt lub rozpoczynam schodzenie w dół. Na trasie dużo ludzi ale nie jest tragicznie. 15 minut po jedenastej dochodzimy do rozstaju szlaków. Tutaj chwilę odpoczywamy i ruszamy zielonym szlakiem w górę. Chmury przykryły niebo i po jakimś czasie zaczęło kropić. Ubieramy peleryny i idziemy dalej. Nasze tempo jest bardzo wolne. Nie pamiętam aby tak ciężko mi się szło. Być może to przez zmęczenie dniem wczorajszym lub zbyt długie spanie :P. Co chwilę muszę przystawać na krótki odpoczynek, bo nogi „buntowały” się. Po jakimś czasie dochodzimy do skrzyżowania i tu mamy odbić na czarny szlak. I tu rozpoczyna się dla mnie najgorsza część. Nie wiem co się ze mną stało, muszę, przystawać co kilka kroków. W końcu wyciągam z plecaka czekoladę, która daje mi trochę sił. Niby trasa nie jest męcząca ale ja czułem jakby wchodził na Mount Everest. 3h od startu jesteśmy w schronisku. Dużo ludzi, ale znajdujemy jakieś miejsce do odpoczynku i zjedzenia drugiego śniadania. Po ok. 20min wychodzimy i kierujemy się w stronę Siklawy. Od Koziego Wierchy napływały ciemne chmury. W obawie przed deszczem „podkręciliśmy” tempo. Przed mostkiem skręciliśmy w prawo i rozpoczęło się mozolne i powolne schodzenie w dół. Od strony wodospadu zaczęły unosić się w górę chmury, które przykryły cały wodospad. Na nasze nieszczęście nie było nic widać. Szliśmy dalej nie zatrzymując się nigdzie na dłużej. Zmęczeni dotarliśmy do auta i wróciliśmy do naszego domku.

W niedziele już nigdzie nie szliśmy, rano spakowaliśmy torby i wróciliśmy do Krakowa.
Bardzo fajnie spędzony weekend. Mimo niezbyt dobrej pogody udało się przejść kilka ciekawych tras. Mam nadzieję na więcej takich weekendów. :)dsc_0431 dsc_0423 dsc_0419 dsc_0395 dsc_0385 dsc_0467 dsc_0332 dsc_0364 dsc_0384